Polski
marekl
2017-06-25 00:47:37
Dlaczego ofiara Godzi się na przemoc
Odpowiedź
Nifarez
2017-06-25 06:34:05

1. Niestety, wiele osób będących w toksycznych związkach pochodzi z przemocowych domów. Chociaż obiecują sobie, że kiedy z niego wyjdą, nigdy nie dadzą się uwikłać w podobną relację - często kończą w toksycznych związkach. Bierze się to stąd, że w nowo poznanych osobach rozpoznają (przeważnie nieświadomie) znane im już - a więc paradoksalnie "bezpieczne" - schematy wyniesione z domu. Przez to przemoc przechodzi z pokolenia na pokolenia, nierzadko bez świadomości, że można żyć inaczej ("mój dziadek pił i bił babcię, mój ojciec pił i bił matkę, mój mąż też będzie mnie bił, bo takie jest po prostu życie", "w moim domu wszystko załatwiano za pomocą krzyku, normalne, spokojne rozmowy między partnerami działają tylko na filmach romantycznych").  2. Nawet gdy ofiara zorientuje się, że tkwi w toksycznej relacji, najczęściej nie jest w stanie z niej uciec o własnych siłach. Jej poczucie własnej wartości jest zniszczone przez agresora ("masz szczęście, że mnie masz, beze mnie jesteś nikim", "musisz być ze mną, bo nikt inny by ciebie nie zechciał"), inne relacje są kontrolowane lub zniszczone, nie ma własnych pieniędzy, możliwości zmiany mieszkania czy nawet wiedzy o tym, że istnieją obok niej instytucje, które zaoferują jej pomoc. Nie pomaga opinia społeczna ("dlaczego PO PROSTU nie odejdziesz?", "jak się tak dajesz, to sam(a) sobie jesteś winny/a") ani bezsilność policji, która mimo kilku interwencji nie podejmuje zdecydowanych kroków pozostawiając ofiarę z poczuciem, że została sama, a przemocowca utwierdzając w przekonaniu, że jest bezkarny.  3. Związki toksyczne opierają się na bezustannej nadziei "niedługo będzie lepiej, muszę wytrzymać tylko trochę". Jednego wieczoru partner(ka) urządza dziką awanturę z rzucaniem przedmiotami i szarpaniną, a następnego dnia wraca do domu na kolanach z bukietem róż i zaklina, że nie wie, co się stało, że przeprasza, że już nigdy, że się zmieni. Ofiara chce w to wierzyć. I wierzy, choć tydzień później znowu skończy z podbitym okiem. Nierzadko pojawia się przekonanie, że ofiara w jakiś sposób zasłużyła sobie na przemoc, i jeżeli zmieni swoje zachowanie/będzie bardziej potulna/będzie się bardziej starać, nie spotka jej kara.  4. Przemocowcy stosują - nawet nieświadomie - szereg strategii manipulacyjnych, które trzymają ofiarę w pionie. Chociażby przy awanturach z niszczeniem przedmiotów okazuje się, że dziwnym trafem agresor niszczy tylko rzeczy należące do ofiary. Wikła ją w relację, w której życie ofiary kręci się 100% wokół przemocowca - kontroluje ich czas, znajomych (jeżeli w ogóle jakichś po tym czasie jeszcze ma), wszelkie działania mają być skupione na relacji albo agresorze.  Przykładem takiej strategii manipulacyjnej może być tzw. "gaslighting" (niestety, brak polskiego odpowiednika - nazwa pochodzi z filmu "Gasnący płomień" ) polegający na takim manipulowaniu ofiarą, by zaczęła wątpić we własną poczytalność, pamięć i możliwość trzeźwej oceny sytuacji. Będąc w takiej kondycji psychicznej trudno nawet szukać pomocy na zewnątrz. Często patrząc z zewnątrz czy czytając książki o toksycznych relacjach zadajemy sobie pytanie "dlaczego PO PROSTU go nie zostawi?", "ja nigdy nie pozwoliłabym/pozwoliłbym się TAK traktować!". Ofiary nie dają się bić, bo lubią i same są sobie winne - więzi je szereg skomplikowanych manipulacji, a przemoc psychiczna stanowi rdzeń przemocy fizycznej. 

alice23
2017-06-25 06:35:20

Uważam, że ofiara godzi się na przemoc, ponieważ: -myśli że to tylko tak jednorazowo, druga osoba to widzi i wykorzystuje to, robiąc dalej jej krzywdę, -Uważa, że to ona jest winna, więc zasługuje "na kare", -Zaślepia ją miłość,  -Nie dostrzega błędów w drugiej osobie, -Boi się cokolwiek z tym zrobić, bo uważa, że jest zbyt słaba, lub że policja lub inne osoby nic z tym nie zrobią.

Dodaj swoją odpowiedź