Polski
pauliśka456
2017-09-29 11:55:37
Napisz opowiadanie o wiośnie w którym zastosujesz zdania oznajmujące, pytające, rorkazujące
Odpowiedź
brzozaisosna
2017-09-29 12:17:47

          Pewnego ciepłego, ale jeszcze zimowego dnia poszedłem z moim najlepszym przyjacielem - Kubą (imię możesz zmienić) do parku. Codziennie chodzimy tam po lekcjach. Powód jest jeden -  stoi tam mały sklepik, w którym serwują najlepsze na świecie frytki (możesz zmienić, na hamburgery, zapiekanki czy hot-dogi). I tego dnia także mieliśmy ochotę na fastfoody!           Siedzieliśmy właśnie na ławce zajadając się przepysznymi frytkami, gdy nagle zauważyliśmy, że jeden, młodszy od nas, chłopak demoluję inną ławkę. - Zejdź z niej! - krzyknąłem. - A dlaczego?! - odpowiedział pytaniem niszczyciel. - Ponieważ niewolno psuć własności parku! - oznajmiłem mu. - Właśnie, a poza tym możemy w tej chwili zadzwonić po straż miejską, a wtedy     już nie będzie ci tak do śmiechu - ostrzegł go mój przyjaciel. - No dobrze, dobrze - poddał się chłopak. Zszedł z ławki i uciekł w niewiadomą mi stronę. Siedzieliśmy, gdy nagle zauważyłem, że za ławką kwitną piękne kwiaty, z tego, co wiem z lekcji przyrody, były to krokusy! Pokazałem je Kubie. - Ale przecież dzisiaj jest dopiero pierwszy marca, a nie dwudziesty pierwszy! - zdumiał się. - No wiesz, może wiosna tego roku postanowiła zacząć się o dwadzieścia dni wcześniej! Rozejrzyjmy się, może jeszcze znajdziemy jakieś wiosenne cuda, które umknęły naszym oczom! - powiedziałem. Zaczęliśmy się rozglądać. Dopiero teraz zrozumieliśmy, że śnieg już prawie zniknął, tylko gdzieniegdzie widać było małe kupki białego puchu. Naszym oczom ukazały się śliczne ptaki, które postanowiły już dzisiaj zacząć budować swoje gniazda. W parku był też mały stawik, zawsze latem robiliśmy na nim "kaczki", ale niestety zimą było to niemożliwe, gdyż on całkowicie zamarza. Jednak, ku naszemu zdumieniu, staw nie był skuty lodem. Z tej okazji puściliśmy kilka kamyków na wodę i poszliśmy dalej. - Piotrek! Uważaj! Nie zdepcz tego żuka! - krzyknął do mnie przyjaciel. - O co Ci chodzi? - spytałem. - Cofnij się do tyłu. Prawie nadepnąłeś na żuka. - oznajmił. - O! Faktycznie! - zdumiałem się.           Potem zobaczyliśmy wiele innych wiosennych niespodzianek. Tego właśnie dnia przekonaliśmy się, że wiosna wcale nie musi nadjeść dwudziestego pierwszego marca, ale może trochę przyspieszyć i zawitać o wiele, wiele wcześniej. To było naprawdę wspaniałe popołudnie!

Dodaj swoją odpowiedź